WYTŁUMACZCIE MI, JAK JA MIAŁBYM SZANOWAĆ CZŁOWIEKA, którego historia wyniosła do roli Głowy Państwa (nie mylić z szanowaniem urzędu Prezydenta), której obowiązkiem i majestatem jest stać na straży konstytucji (art. 126 ust 2), a Głowa... mówi w zasadzie tak, jakkolwiek nie dosłownie:
- Nie ma dla mnie znaczenia, że złamano prawo na etapie tworzenia list poparcia dla kandydatów do KRS, bo otrzymali nominacje ode mnie, Prezydenta RP (sic !)
I koniec, i kropka. !!! DUCE ???
Przy okazji rozczuliłem się, aż mi łzy popłynęły po polikach, gdy Głowa... rzekła, że ci, którzy podpisali się na tych listach poparcia obawiają się prześladowań w swoim środowisku
Zdaniem A. Dudy (w sprawie ustawy kagańcowej) nie chodzi o to, by wyciszyć niewygodnych dla władzy sędziów.
Nie chodzi nam o ochronę rządzących, a ochronę obywateli.
Przecież do sądów trafiają sprawy, w których trzeba pociągnąć do odpowiedzialności jakiegoś polityka. Jeśli sędzia publicznie popiera pewną opcję polityczną, w naturalny sposób pojawiłyby się wątpliwości, czy jest w danej sprawie bezstronny - ocenił.
ZAUWAŻCIE !!!
Czyż nie jest taki wywód cynizmem i hipokryzją w jednym, jakby z założenia na użytek 'ciemnego luda", bo według A. Dudy, zastąpienie sędziów dotychczasowych sędziami politycznymi PiS przyniesie im niezawisłość i bezstronność w osądzaniu jakiegoś polityka PiS bądź nawet zwykłego obywatela -miłośnika PiS z jednej strony, a z drugiej - osądzaniu polityka opozycyjnego wobec PiS bądź nawet zwykłego obywatela, nie popierającego i krytykującego PiS ???
IDŹMY DALEJ, a co w sytuacji, gdy po ujawnieniu list poparcia dla członków KRS okaże się, że jest coś z nimi nie tak?
A. Duda nie ma wątpliwości, bo bez żadnego zahamowania stwierdza :
" Nie będzie to miało znaczenia, ponieważ otrzymali nominację od prezydenta Rzeczypospolitej. Kropka" - odpowiedział.
I PONADTO według niego "Smutna prawda jest taka, że ci, którzy popierają zmiany w sądownictwie, mają przeciwko sobie bardzo wpływowe osoby. Sędziowie, którzy się podpisali na tych listach, obawiają się prześladowań w swoim środowisku "- uzupełnił.
ZAPEWNIŁ NAS też o swojej nieomylności, bo stwierdził w rozmowie z " Wprost "... :
" Pełnię urząd prezydenta. Jeśli jestem przekonany, że mam w jakieś sprawie rację, to fakt, że jestem krytykowany przez środowisko prawnicze czy środowisko profesorskie z macierzystej uczelni, nie ma dla mnie kompletnie żadnego znaczenia "
Źr. RZECZPOSPOLITA
Autor:
Henryk Ćwiacz


0 Komentarze